Oimoi, Oimoi

Zofia Dworakowska

    Noc. Pada. Stoimy w grupie u stóp wzniesienia. Rozglądamy się niepewnie. Nagle słychać okrzyki, uderzenia bębnów i dźwięk trąbki. Odwracamy się w stronę, z której dochodzą głosy. Między drzewami ukazują się ludzie z pochodniami; środkiem idą spętane kobiety w długich sukniach i chustach na głowach, a po ich obu stronach nadzy do pasa mężczyźni. Rozstępujemy się, żeby przepuścić konwój i wspinamy się za nim pod górę. W ten sposób 25 czerwca 2004 roku rozpoczęło się w Gardzienicach przedstawienie Trojanek teatru La MaMa z Nowego Jorku. Przedstawienie zostało wyreżyserowane przez Andreia Serbana w 1974 roku, ale od tamtej pory było wielokrotnie wznawiane i stało się legendą off-off Broadwayu. Do Polski przywiozła je założycielka La MaMa, Ellen Stewart, rozpoczynając tym samym europejskie tournee zespołu.

    Podczas wchodzenia na wzniesienie, aktorzy mieszają się z widzami: zza pleców dobiega pieśń mężczyzn, którzy zostali w tłumie. Znika podział na wykonawców i publiczność, powstaje jedna grupa - uczestników. Droga na szczyt to podróż do innej rzeczywistości. Na dole jesteśmy jeszcze we współczesności, gdy docieramy na górę, stajemy pod białymi ruinami zniszczonej Troi. Świat, w którym się znaleźliśmy, rządzi się własnymi zasadami. Jego mieszkańcy posługują się niezrozumiałym językiem i w inny niż my sposób. Trudno tu usłyszeć codzienne rozmowy - starogrecki tekst jest śpiewany lub skandowany. Powietrze pulsuje rytmem; śpiew i dźwięki instrumentów wypełniają całą przestrzeń. Znaczenia zapisane w tekście są dla nas niedostępne, ale emocje zawarte w pieśni, ekspresja działań bohaterów i siła pokazywanych obrazów umożliwia uczestniczenie w wydarzeniach. W świetle pochodni wchodzimy w obręb murów; znajdujemy się teraz na placu między zabudowaniami, jakby na rynku zburzonego miasta. Wszyscy trojańscy mężczyźni zostali zabici, przeżyły jedynie kobiety i dzieci, zdane na łaskę greckich najeźdźców. Centralną postacią wydarzeń jest matka zabitego króla Troi, Hekabe. Ubrana w ciemne szaty, z głową dokładnie obwiązaną czarną chustą, zakrywającą brak włosów, które ścinała na grobach swoich kolejnych dzieci. Trudno zapomnieć wielkie, przerażone oczy Onni Johnson, grającej Hekabe, i jej usta otwarte w bezsilnym proteście. Królowa nie ma już żadnej władzy, nie może działać, jest zmuszona do oglądania zagłady swojego rodu i państwa. Gdy wszyscy stoją jeszcze przed murami zburzonej twierdzy, wysoko w oknie, ponad głowami greckich żołnierzy, ukazuje się kobieta z nagimi piersiami. To Kasandra. Potem pojawia się na szczycie ruin, okalających wewnętrzny plac i wykrzykuje ostatnie słowa wolności. Zostaje schwytana przez Greków i, jako dziewica, przeznaczona na nałożnicę dla zwycięzcy. Muskularny mężczyzna zarzuca jej na szyję, skręcony jak sznur, pas materiału. Kasandra szarpie się, próbuje się wyswobodzić. Wojownik stoi pewnie na rozstawionych nogach i przytrzymuje mocno końce materiału. Walka trwa chwilę, aż w końcu kobieta upada jak poskromione zwierzę. Podnosi jeszcze głowę, ale nie ma siły wstać. Poniżenie córki widzi Hekabe i wszyscy zgromadzeni. Tragedia królowej trwa dalej; za chwilę widzimy ją na wysokim drewnianym podeście, po drugiej stronie placu, w towarzystwie kobiety i chłopca: to jej ostatnie chwile z synową Andromachą i wnukiem Astianaksem - następcą tronu. Zgodnie z greckim rozkazem przyszły król ma zostać stracony. Omdlewająca Andromachą nabiera wody w dłonie i myje chłopca świadoma, że szykuje go na śmierć. Grecy zamykają Astianaksa w drewnianej klatce, która odjeżdża w przeciwną stronę niż wóz Andromachy. Tłum na placu rozbiega się pośpiesznie, aby nie zostać stratowanym przez pędzące wozy. Nad głowami ludzi zrozpaczona matka wyciąga ramiona do znikającego w ciemnościach syna. Później widzimy Andromachę na szczycie murów, jak rzuca się w dół, Hekabe zastyga w bólu. Gdy Trojanki klęczą na ziemi wpatrzone w taras, na który ma być wyniesione ciało Astianaksa, Hekabe stoi już daleko, w półmroku, z zaciśniętymi ustami. Ukazują się żołnierze niosący przywiązane do kija nagie ciało chłopca. Kobiety powoli wstają. Wstrząsający jest ich spokój i godność. Wiedzą, że nie ma dla nich ocalenia, ale do końca nie okazują słabości. Rozkładają na ziemi chustę i na niej kładą Astianaksa. Nad martwym ciałem stają dwie dziewczynki w białych sukienkach i ze zniczami w dłoniach. Przybliża się Hekabe. Wszystkie głosy milkną. W ciszy rozbrzmiewa szept dziewczynek. To jeden z najbardziej zapadających w pamięć momentów przedstawienia. Dziewczynki mówią bardzo cicho, ale słychać dokładnie każde słowo. Obecność niewinnych dzieci na pogorzelisku miasta, nad trupem przyszłego króla, jaskrawy kontrast między nimi a otoczeniem uzmysławia rozmiar tragedii. Owinięte w całun ciało Astianaksa zostaje uniesione wysoko w górę i zabrane z placu. Królowa oddala się. W postaci Hekabe ogniskują się wszystkie koszmary Troi. Ona cierpi po wielekroć: jako wdowa, jako matka zamordowanych dzieci, jako królowa oglądająca kres swojego narodu. Doznaje wszystkich | nieszczęść, jakich może doświadczyć kobieta. Podbita Troja to przei cięż nie tylko rzeczywistość ofiar i oprawców, ale przede wszystkim świat, w którym ofiarami zawsze są kobiety, a oprawcami mężczyźni. W każdym właściwie momencie przedstawienia odbywa się walka pierwiastka kobiecego z męskim. Już u stóp góry widzimy triumfujących mężczyzn, prowadzących związane, owdowiałe kobiety. Ważna potyczka między Trojankami i Grekami rozgrywa się w drugiej części przedstawienia, po śmierci Astianaksa. Na tarasie pojawia się mężczyzna, umazany ziemią, z kawałkami czerwonego materiału przywiązanymi do ciała. To domagający się ofiary duch Achillesa. Mężczyźni chwytają jedną z kobiet i zanoszą niezaspokojonemu wojownikowi. Sługą grobu słynnego bohatera ma być najmłodsza córka Hekaby - dziewica Poliksena. Przestrzeń rozpada się na dwie części: męską i kobiecą; mężczyźni znajdują się na podwyższeniu, a kobiety - niżej, na ziemi. Trojanki domagają się uwolnienia ostatniej żyjącej królewskiej córki. Usiłują dostać się na taras, każda wbiega na pochyły pomost, który tam prowadzi, lecz żadnej się nie udaje, upadają i zsuwają się bezwładne na ziemię. Nie potrafią dosięgnąć Polikseny. Mężczyźni stoją na brzegu muru, jak nad akwarium z uwięzionymi zwierzętami i strącają szukające oparcia dłonie kobiet. Zdzierają z Polikseny ubranie, a za jej nagimi plecami staje Achilles i mocno chwyta ją w pasie. Przerzuca jej ciało rytmicznie na boki. raz w prawo, raz w lewo. Rozpuszczone włosy dziewczyny tną powietrze. Jej ciało wiotczeje. staje się bezwładne. Jesteśmy świadkami ceremonialnego przygotowania ofiary. Kobiety przegrywają, duch zabiera swoją zdobycz do wnętrza budynku. Konflikt kobiece - męskie jest silniejszy nawet niż podział na ofiary i oprawców. Jedną z uwięzionych kobiet jest Helena, przyczyna wybuchu wojny znienawidzona zarówno przez Greków, jak i Trojan. W pewnym momencie między zgromadzonych wjeżdża wóz z tą najpiękniejszą, a wokół zbierają się Trojanki, które ją lżą i oskarżają. Nie uda im się jednak wykluczyć Heleny z grupy kobiet, bo mężczyźni obejdą się z nią w ten sam sposób, jak z kobietami trojańskimi. Zrywają jej z głowy perukę, a potem ubranie, a nagie ciało smarują błotem. Przyprowadzają do niej mężczyznę o głowie niedźwiedzia, który dokonuje brutalnego gwałtu. Wszystko to dzieje się na środku placu i na podwyższeniu, wszyscy widzą jej hańbę. Dominacja męskiego pierwiastka nad kobiecym nie ma więc tylko wymiaru władzy i zależności, ale realizuje się przez fizyczne posiadanie. Seksualne podporządkowanie branek jest zawsze celowo zwielokrotnione. Kasandra i Poliksena zostały wybrane nie tylko z powodu królewskiego pochodzenia, ale przede wszystkim dlatego, że były dziewicami. Gwałt na dziewicy obwieszcza podległość całkowitą nieodwracalną. Za każdym razem zhańbienie kobiety jest wręcz celebrowane. Potyczki ofiar z oprawcami i kobiet z mężczyznami mają w tym przedstawieniu vymiar rytualny. Sam początek przedstawienia - wejście na górę, które oznacza wyrwanie z codzienności, przerwanie ciągłości czasu zwykłego, otwiera przed wi- Jzami przestrzeń obrzędu. Tutaj, podobnie jak w rytuale, nie ma podziału na wyznawców i obserwatorów, są tylko współuczestnicy. Bierzemy udział w wydarzeliach, które mają ogromne znaczenie społeczne. Grupa walczy o przetrwanie, go- Iząc się na poświęcenie życia niektórych spośród siebie. Obezwładnienie Kasandry, ibmycie Astianaksa, uśpienie Polikseny - te obrazy kojarzą się z przygotowaniem wierząt ofiarnych na rytualną śmierć. Jest też jakaś ceremonialność w działaniach >ohaterów - determinacja, powaga i precyzja działań. Atmosferę rytuału budują )rzy tym dźwięki instrumentów i śpiew, towarzyszące wszystkim wydarzeniom. Na sposób rytualny realizuje się w Kobietach z Troi rzeczywistość mityczna. Tym azem uobecnienie mitu było możliwe także dzięki całkowitej, wręcz zaskakującej, ntegralności z miejscem wystawienia. Wydawało się, że przedstawienie nie powstało w sali nowojorskiego teatru, ale zostało pomyślane właśnie dla przestrzeni 3ardzienic. Chyba dlatego różne wydarzenia tego dnia nawzajem się komentowały, a znaczenia łączyły się w logiczne ciągi. Ruiny gardzienickiej rządcówki stały się murami Troi. a nieustannie padający deszcz potęgował wrażenie realności i siły zdarzeń. Kaźń Heleny przywołała scenę zabójstwa jej siostry Klitajmestry z oglądanej tego samego wieczoru Elektry w reżyserii Włodzimierza Staniewskiego. Z powodu braku podziału na scenę i widownię ważne było również to. co działo się w tłumie. Można było zauważyć Ellen Stewart podążającą za bohaterami. Z burzą białych włosów i kosturem w ręce doskonale wpisywała się w świat mityczny, szczególnie wtedy, gdy stanęła obok Mariusza Gołaja. który w długim, czarnym płaszczu wydawał się jeszcze ciągle postacią z gardzienickiej Elektry. Nie tylko więc przedstawienie La Mamy wciągnęło widzów w sam środek akcji, ale przywołana rzeczywistość mityczna zagarnęła tej nocy gardzienickie wzgórza.