O najpiękniejszych zamkach w wyobraźni

(których nikt już nie zdoła zburzyć), przebieraniu łapami w nurcie życia i parareligijnym ryciu w literaturze opowiada Andrzej Stasiuk w rozmowie z Mariuszem Kargulem (fragment)

Mariusz Kargul: Ostatnio wyczytałem w "Tygodniku Powszechnym", że "geograficznie" najbliżej Krasnegostawu pojawiasz się w Gardzienicach...

Andrzej Stasiuk: A tak.

Mariusz Kargul: I są drobne aluzje z twojej strony w kierunku pana Staniewskiego, żeby dal sobie spokój z mitologią grecką, tylko wziął się za PGR-y i polską wieś.

Andrzej Stasiuk: Nie, no to jest wiesz, taki odwieczny spór. Tak sobie z Włodkiem gadamy, że warto by w takiej jego formie, tej oszalałej, teatralnej, z polską rzeczywistością coś zrobić. Wiesz coś zrobić, takiego głębokiego, gdzieś ją przerobić, przetransponować, gdzieś się z nią zmierzyć. Tak jak Gardzienice żyją w środku wsi i PGR-u, a zajmują się właśnie Lesbos, czy jakimiś tam innymi historiami. Bardzo piękna jest mitologia grecka, tylko ja do końca nie jestem przekonany, czy Polska jest jednym z biegunów tego "Sródziemnomorza", czy rzeczywiście tak głęboko jesteśmy przesiąknięci tą kulturą śródziemnomorską? Pewnie jesteśmy, tylko dla Włodka jest to jednoznaczne, że to jest całkowity PGR, a ja uważam, że jest trochę inaczej, że my trochę udajemy, że jest to trochę wtórne i to, co jest właściwie, i nie daje się tego odkryć, bo to trudno jest odkryć, tą taką "słowiańskość" naszą, która z całym szacunkiem, no, czasami miała coś wspólnego ze "Sródziemnomorzem", ale bardziej południowa gdzieś Słowiańszczyzna, jakieś tamte regiony, a my bylibyśmy skądinąd. Już nie wiemy, skąd tak naprawdę. Co było przed tym Sródziemnomorzem, co było przed tym chrześcijaństwem, które znamy. I tak Staniewskiego prowokuję cały czas.

Mariusz Kargul: Tak piszesz, że tutaj czujesz te Gardzienice, w Małopolsce czujesz, na Rze-szowszczyźnie, ale w Grecji jej nie czujesz?

Andrzej Stasiuk: To oczywiście prowokacja była. Jak w Grecji przez parę godzin byłem, to nie myślałem akurat o Gardzienicach-Teatrze. Jak jestem w Małopolsce, to zawsze myślę o Gardzienicach, o teatrze zanurzonym w tej naszej prowincjonalnej, tej dosyć ciemnej jednak, niespokojnej rzeczywistości, a który jednocześnie jest odwróceniem tej rzeczywistości. Ludzie, którzy żyją w środku, udają, że tego nie ma. Ja dzisiaj jadę na noc do Staniewskiego przekonywać go do tej idei właśnie, żeby zrobić rewolucję w polskim teatrze. Taki ja mam pomysł, na razie mi wpadł. I to są takie rzeczy. Widać to jest kapitalny moment w tych stronach, a jednocześnie tutejsi sobie żyją w tych warunkach naprawdę. Tutaj ludzie z Krasnegostawu wiedzą, co tam się dzieje?

GŁOSY Z SALI - Wiemy.

Andrzej Stasiuk: No, wiecie, bo wy jesteście tą elitą, powiedzmy. Pochlebiam sobie i nam tutaj. Ale jednocześnie są tak światowi, gdzieś tam żyjący, tu wśród nas. Od początku problem z Gardzienicami, siedem -osiem lat znamy.

Kresy - Kwartalnik Literacki

Lublin

2008

KW. / Nr 76